"Gdzie ja jestem?" - to pytanie jako pierwsze zrodziło się w głowie Devina, gdy ocknął się na zimnych płytkach. Wokół unosił się drażniący zapach środków czyszczących. Chłopak powoli otworzył oczy.
Leżał na podłodze pod stalowymi drzwiami, w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Pokój był mały. Ściany pokryte były białym materiałem, przypominającym gąbkę. Devin widział takie ściany na filmach, w pomieszczeniach, które były dźwiękoszczelne. Nie podobało mu się to.
Co więcej, w pokoju nie było okna. Ani jednego. Tylko niewielka szpitalna kozetka, pokryta białym prześcieradłem. "Co to za miejsce? Skąd ja się tu wziąłem?", te myśli dręczyły Devina od początku. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się, przerywając jego rozważania. Do środka wszedł mężczyzna w białym fartuchu laboratoryjnym, z notesem w dłoni. Na jego widok chłopak cofnął się w kąt pomieszczenia, niepewny jak zareagować.
- Witaj, Devinie. Mam nadzieję, że Raul nie potraktował cię zbyt surowo. Zwykle staramy się nie odstraszać naszych obiektów już na wstępie, no ale... - Mężczyzna zaśmiał się. - Och, wybacz moje maniery. Jestem doktor Nathaniel, założyciel CELu i tegoż Laboratorium.
- Że co proszę? - wyjąkał Devin, zbyt oszołomiony, by powiedzieć coś więcej.
- Oczywiście rozumiem twoje zdezorientowanie. Wszystko jest dla ciebie nowe i na pewno masz mnóstwo pytań. Na szczęście jest tu parę osób, które chętnie udzielą ci odpowiedzi,
gdy tylko wyjdziesz z izolatki.
- Izolatki?! - Devin podniósł głos. Sytuacja robiła się coraz bardziej nieciekawa.
- Tak. A teraz przepraszam, ale muszę cię opuścić. Reszta obiektów na mnie czeka.
Do zobaczenia wkrótce - rzekł Nathaniel, zamykając za sobą drzwi.
Devin stał przez chwilę w osłupieniu. Nic z tego nie rozumiał. Jakie obiekty? Czym jest CEL
i kim są osoby, o których mówił doktor? A co najważniejsze, co się stało, że trafił do izolatki? Zawsze był grzecznym chłopcem, jako nastolatek również nie sprawiał problemów. Czyżby wypił za dużo na ostatniej imprezie? Albo przedawkował leki przeciwbólowe? Od paru miesięcy Devin cierpiał na straszne bóle głowy. Lekarz nie wiedział, czym to jest spowodowane, natomiast chłopak zaczynał się domyślać.
Wraz z migreną pojawiła się dziwna zdolność łączności z pogodą. W zależności od nastroju Devina, tak zmieniała się pogoda. Chłopak nie rozumiał tej zależności, ale nie przeszkadzała mu ona w życiu. Była ciekawą odskocznią od szarej codzienności. Devin dużo czasu poświęcił, aby odkryć co mu dolega. Jedynym, co się w miarę zgadzało z jego zdolnościami była atmokineza, czyli kontrola pogody. Tylko czy to może mieć coś wspólnego z tym, że znalazł się w izolatce? A co, jeśli ktoś się dowiedział o jego umiejętnościach?
Czy jest w niebezpieczeństwie? Takie rzeczy nie zdarzają się normalnym ludziom. A może to tylko zły sen, z którego zaraz się obudzi? Devin chciałby, żeby tak było. W nadziei, że to prawda, ogarnięty lękiem i tysiącem wątpliwości, położył się na kozetce i po krótkiej chwili usnął.
-----------------------------------------------------------------------
Ta daaam! :D Pierwszy rozdział, pierwszy impuls.
I przede wszystkim... WTF?! XD Co się dzieje?! ;D
Nie wiem, jak wy, ale ja polubiłam Devina od samego początku :)
Wkrótce kolejny rozdział, zachęcam do komentowania :)
Miłej lektury ;)
/P.

Zajebista opowieść!!!
OdpowiedzUsuń